"Podróże, to jedyna rzecz,
na którą wydajemy pieniądze,
a stajemy się bogatsi…"
Są miejsca, do których się wraca. Takim miejscem jest właśnie Kołobrzeg, nazywany polską stolicą SPA. To prawdziwa perła dla seniorów. Kiedyś napisałam w swoim artykule: „ Świat jest książką. Ci, którzy nie podróżują, czytają tylko pierwszą stronę”. Seniorzy z Klubu Seniora "Janowiacy" odkrywają kolejne strony książki, swojej książki, bo do Kołobrzegu przyjechali po raz trzeci. Ale to nie jedyny kierunek ich wypraw.
Kołobrzeg to nie tylko morze i piasek, ale przede wszystkim bogactwo zdrowotnych możliwości. I my – seniorzy po to przyjeżdżamy. Przyjeżdżamy po czarne złoto, czyli kołobrzeską borowinę i jod.
"Wsiąść do pociągu…" - to słowa znanej piosenki, ale i nasz środek lokomocji. Już sam przejazd pociągiem wywołał sporo emocji, a o to zadbała już kolej. Na stacji w Słupsku przesiedliśmy się do podstawionych autokarów i po 40 minutach na stacji Sławno znowu wróciliśmy do pociągu. Po dotarciu do Kołobrzegu od razu poczuliśmy wiatr wiejący od morza, który niósł dla nas wyczekiwane cząsteczki jodu. Krótki spacer i wszyscy byli już w ośrodku. A tam z okien każdego pokoju rozpościerał się widok na rzekę Parsęta i marinę, zw. Mariną Solną, czyli port jachtowy. Gustownie urządzone 2-osobowe pokoje, biel ręczników i pościeli, owoce w koszyczku, woda butelkowana do picia, kawa i herbata, a przede wszystkim czysty i pachnący cały obiekt – to wszystko mówi o standardzie tego ośrodka. A w ośrodku my i goście z Niemiec. Bliskość morza, bogata baza zabiegowa, bardzo smaczne jedzenie – stół szwedzki, kameralny ośrodek, rodzinna atmosfera – to jest to, po co się wraca po raz trzeci do tego ośrodka.
Po zabiegach był czas na spacery, zakupy i wycieczki. Już w niedzielę znajomy z miejscowego Biura Turystycznego "One - Travel" p. Andrzej Łanik zabrał parę osób na całodniowa wycieczkę do Berlina a po południu kolejne osoby wybrały się na zwiedzanie naszego wybrzeża aż do Świnoujścia. Ci, którzy zostali na miejscu, wybrali się do Arki, gdzie na 11 piętrze znajduje się Eleven Cafe – jedyna obrotowa kawiarnia w Kołobrzegu z panoramicznym widokiem na Bałtyk i okolicę. Nie tylko dla widoków grupa się wybrała, ale także dla pysznych deserów, ciast i kawy i dla klimatu tego ośrodka. A że nasza grupa liczyła 38 osób, można było zorganizować „koncert życzeń” i każdy znalazł coś dla siebie. Niezdecydowani organizowali sobie czas wolny według własnych upodobań ale najczęściej były to spacery brzegiem morza, kąpiele słoneczne na ławeczkach na molo i zakupach, bo przecież jakiś ciuszek trzeba przywieźć z podróży. Niezapomnianych wrażeń dostarczył rejs statkiem "Pirat" (tylko dla odważnych), ale z wieczorku przy muzyce na żywo skorzystali już wszyscy. Prawdziwa atrakcją dla osób, którzy mieli problemy z chodzeniem, było zwiedzanie Kołobrzegu meleksem. Kierowca a zarazem przewodnik z humorem opowiadał o różnych "zakamarkach" miasta i tak polubił naszych seniorów, że w kolejnej wyprawie – tym razem Kołobrzeg nocą – wydłużył czas zwiedzania i pokazał miejsca spoza programowej trasy. Doradził także gdzie można zjeść pyszną rybę, dobry obiad i wypić kawę. Niewiele osób z tej porady skorzystało, bo to wszystko mieliśmy w naszym ośrodku i to w cenie pobytu. Poza pysznościami, ośrodek zapewnił nam także nieograniczony dostęp do basenu, który jest przystosowany zarówno do pływania, jak i relaksu. Ośrodek oferował również dodatkowe atrakcje, niektóre bezpłatnie (grota solna i kawiarnię z pyszną szarlotką i kawą – raz na pobyt) i płatne – sauna Infrared.
Nie mieliśmy czasu na nudę, wiele miejsc zostawiliśmy na przyszły rok, a lista chętnych na wyjazd do Kołobrzegu szybko się zapełnia. Wyjeżdżając nie mówiliśmy „żegnaj”, lecz „do zobaczenia za rok”.
Podróż powrotna odbyła się bez niespodzianek ze strony kolei, z okien pociągu podziwialiśmy zachodnią część Polski i ok. 23.00 byliśmy już w Janowie.
Tekst i foto: Halina Pawusiak
Foto:J. Ostrowski, K. Serwatka, B. Wojtan.