Historia Tłustego Czwartku sięga jeszcze czasów starożytnych. Tego dnia świętowano nadejście wiosny, które dla Rzymian było tzw. tłustym dniem. Święto polegało na jedzeniu tłustych potraw i piciu wina. Spożywano przede wszystkim mięso, a na deser serwowano pączki z ciasta chlebowego, które nadziewane były… boczkiem i słoniną. Jedzenie tłustych potraw było symbolem obfitości i dobrobytu. Zwyczaj ten został zapożyczony przez chrześcijan, którzy chcieli hucznie pożegnać czas karnawału i rozpocząć przygotowania duchowe do Wielkanocy. Stał się ostatnim dniem przed Wielkim Postem., który miał być „ ostatnią przyjemnością” przed rozpoczynającym się w Środę Popielcową okresem pokuty i wyciszenia.
To święto wszystkich łasuchów. Tego dnia żadna dieta nie obowiązuje i wszyscy możemy zajadać się do woli pączkami oraz faworkami. Niektórzy nawet twierdzą, że to największe polskie święto. A dlaczego? Ponieważ w tym dniu jemy dużo, słodko, tłusto i niezdrowo, ale za to smacznie. Odpuszczamy sobie dietę i nie liczymy kalorii, bo w końcu to tradycja, a tradycję należy pielęgnować. Zgodnie z tradycją, w tym dniu należy zjeść chociaż jednego pączka, gdyż niezjedzenie pączka grozi niepowodzeniem w życiu.
W każdą środę w JOK o godz. 13.oo spotykają się seniorzy aby przy kawie i ciastku miło spędzić czas i choć na chwilę oderwać się od codziennych obowiązków. Ale nie tym razem. Spotkanie odbyło się 26 II w Domu Nauczyciela gdzie gościliśmy seniorów także z innych klubów. Spotkanie miało na celu integrację, aby nawiązać nowe znajomości i przyjaźnie.
Góra pączków, pączków góra,
a za górą – tłuste placki z konfiturą.
Za plackami misa chrustu,
bo to dzisiaj są zapusty.
Każdy wcina pączek tłusty,
bo to czwartek – dzień rozpusty.
Nie jest ważna dziś figura,
kiedy w domu pączków góra.
Nie od dzisiaj wiemy, że najbardziej smakują słodkości zrobione samodzielnie, więc nasze panie – Danusia i Kazia – usmażyły „górę pączków i misę chrustu”. Spotkanie „pączkowe” rozpoczęło się o godz. 15.oo na Dużej Sali w Domu Nauczyciela. Oj działo się! To prawdziwie karnawałowy bal. We wspólnej zabawie wzięło udział ponad 50 osób. Seniorzy, gdy tylko usłyszeli pierwsze dźwięki muzyki, ruszyli na parkiet. Wiele osób mogłoby się uczyć od naszych seniorów tego, jak pięknie można się bawić. Patrząc na tańczących seniorów można dojść do wniosku: Nieważny jest wiek, ważne żeby wyjść z domu, spotkać się z rówieśnikami i wspaniale się bawić jak za dawnych lat. W ten wyjątkowy wieczór nie zabrakło eleganckich kreacji, a członkowie klubu po raz kolejny udowodnili, że dystansu i dobrego humoru im nie brakuje.
Tekst i foto: H. Pawusiak