|
|
|
|
Najnowsze wpisy u góry Aktualizacja: 28 lipca 2010 r.
CZERWONY KAPTUREK I FART
Efektem owych starań będzie sprowadzenie do Janowa spektaklu „Czerwony Kapturek - zupełnie nowa historia". - Pokażemy ten spektakl pod hasłem „Bajkowe godziny dla rodziny" - mówi Stanisław Krusiński, szef programowy FART-u - bo nie tylko dzieci, ale także rodzice poznają"- że tak to nazwę - „nieznane wątki" tej popularnej bajki. A ponieważ widowisko przygotowali artyści związani z lubelskim Teatrem Muzycznym, będzie to zarazem nawiązanie do FART-owskiego cyklu „Dobre, bo lubelskie", cieszącego się zawsze dużym zainteresowaniem. Nie zdradzając przygotowanych przez twórców niespodzianek mogę tylko powiedzieć, że będzie barwnie, wesoło, muzycznie i tanecznie. Tę klasyczną baśniową historię odczytał na nowo w sposób tyleż dowcipny, co przewrotny Jerzy Turowicz, który też spektakl wyreżyserował. Oprawa muzyczna jest dziełem Marioli Zagojskiej, choreografia - Agaty Żółtowskiej, a scenografia i kostiumy - Zofii Lidii Siczek. W tytułowej roli Czerwonego Kapturka wystąpi Małgorzata Rapa, bardzo lubiana przez publiczność solistka Teatru Muzycznego. A partnerować jej będą: Mariola Zagojska (Babcia), Monika Rej (Zając), Andrzej Pieczonka (Wilk), Artur Buczak (Lis) i Stanisław Iwanicki (Gajowy). Spektakl zostanie zaprezentowany w niedzielę, o godz. 20, w janowskim parku Misztalec. Poza tym FART to dobre kino, także dla dzieci. W cyklu Kino Jasia i Małgosi propozycje zarówno dla miłośników „Załogi G", jak i „Magicznego drzewa". Rodzice będą mieć swoje rarytasy na dobrą noc. Andrzej Z. Kowalczyk Polska Kurier Lubelski, 20 lipca 2010 r. Dodano: 28 lipca 2010 r.
JOK XXI WIEKU Kończy się przebudowa Janowskiego Ośrodka Kultury. To pierwszy tak duży remont od początku istnienia ośrodka. Zmiany w budynku pochodzącym z lat 60 ubiegłego stulecia trwają od czerwca zeszłego roku. - Stan techniczny budynku był bardzo nędzny. Nie spełniał wymagań ani oczekiwań - przypomina Jolanta Zezulińska, miejski architekt. Nowy budynek reprezentuje nowoczesne budownictwo. Ze starego budynku pozostały jedynie ściany i dach. — Wymieniliśmy instancję elektryczną, tynki, są nowe posadzki. Została dobudowana sala konferencyjna i taras plastyczny. Sala widowiskowa, która ma teraz nowe foyer, została wytłumiona tak, aby dźwięk rozchodził się bez odbić - wylicza Łukasz Drewniak, dyrektor JOK. Nowy ośrodek kultury zaprojektował Tomasz Skubik, architekt z Janowa Lubelskiego. Fasadę budynku zdobi blisko 5 metrowa marionetka. Drewniana figura ma ruchome nogi, ręce i głowę. - W zależności od imprezy będziemy ją ubierać. Jak będzie Jarmark Janowski, to będzie w stroju ludowym - zapowiada Drewniak. Dzięki modernizacji powiększy się oferta kulturalna Janowa Lubelskiego. Będą dodatkowe zajęcia taneczne. Pracownicy ośrodka chcą poszerzyć ofertę kinową, zwłaszcza że w sali, gdzie zmieści się 205 widzów, są nowe fotele i przede wszystkim nowy projektor z systemem nagłośnienia Dolby Surround. Gdyby remont skończył się wcześniej w nowej sali widowiskowej na zwijanym ekranie widzowie już by oglądali projekcje trwającego od wczoraj Festiwal Artystów Filmu i Telewizji FART. A tak, tegoroczny festiwal jest wyłącznie imprezą plenerową. Koszt inwestycji to około 4 mln 800 zł, z czego 3 mln zł to dotacja z Unii Europejskiej. Oficjalne otwarcie połączone z uroczystością 20-lecia samorządu zaplanowano na 9 września. Agnieszka Antoń-Jucha Dziennik Wschodni, 20 lipca 2010 r. Dodano: 28 lipca 2010 r.
HONOROWO W JANOWIE (r) Tygodnik Nadwiślański, nr 29 Dodano: 28 lipca 2010 r.
KAMIENICZKI JAK MALOWANE... Przyznaje to nawet burmistrz Krzysztof Kolty ś: -Nie idzie to tak, jak sobie zamierzyliśmy, jak tego oczekiwaliśmy. Możliwe, że zbyt wysoko ustawiliśmy poprzeczkę. Kilka osób było zainteresowanych programem, ale po namyśle wycofały się. Burmistrz mówi, że jest pełen uznania dla właścicieli budynków, którzy we własnym zakresie znakomicie poprawiają estetykę swoich domów, ale ten proces odbywa się niejako obok wymyślonego przez samorząd mechanizmu wsparcia. Możliwe, że sytuacja ta bierze się i stąd, iż renowacja zabudowy odbywa się poza konserwatorem zabytków. Wbrew obiegowym opiniom, wokół Rynku nie ma zabytkowej zabudowy. Oryginalna, mająca walor zabytku, została zniszczona w czasie wojny. Właścicielom nieruchomości nie wiąże także rąk plan zagospodarowania terenu, narzucający np. kolorystykę elewacji, konstrukcję i kolorystykę dachów itp., bo planu takiego nie ma. (r) Tygodnik Nadwiślański, nr 28 Dodano: 28 lipca 2010 r.
POMAGAJĄ INWESTOROM W budynku janowskiego Domu Nauczyciela przy ul. Ogrodowej działa od niedawna Lokalne Centrum Obsługi Inwestora. Jest jedyną tego typu placówką w regionie. — Nasza LCD realizuje projekt z programu „Rozwój Polski Wschodniej", obejmujący swym zasiągiem pięć województw — mówi Janina Skubik, prezes zarządu „Leśnego Kręgu" i zarazem wolontariuszka wspierająca działalność LCOI w Janowie. — Liderem projektu „LCOl-Easten European Gateway" jest LGD „Wokół Łysej Góry " z Bielin w Świętokrzyskiem, natomiast nasze centrum ma pod swą opieką cala Lubelszczyznę. Nasila się powrót do kraju naszych rodaków, którzy znaczący okres swego życia spędzili za granicą, ale szukają dziś swego nowego miejsca w Polsce. Pragniemy „sprzedać" im nasz region. Po co w ogóle taki twór powstał? Najogólniej -aby, za unijne pieniądze na wszystkie możliwe sposoby pozyskiwać i wspierać inwestorów dla terenów wiejskich i miejscowości do 20 tys. mieszkańców. Służyć ma temu działający już vortal internetowy www.LCOI.pl. informacje można czerpać także z portalu http://lcoi.pl/project/lcoiJubelskie.html oraz ze strony LGD „Leśny ICrąg" www.lesnykrag.pl. Na razie biuro LCOI obsługują dwaj specjaliści, Adam Łukasz i Michał Nizioł. Pierwszy jest informatykiem, drugi — specjalistą z zakresu zarządzania. — Mamy gromadzić, przetwarzać, opracowywać i udostępniać wszelkie informacje pomocne przy podjęciu decyzji o ewentualnych poczynaniach inwestora. — mówi Adam. — Jak będzie trzeba, to także kojarzyć różnych inwestorów pomiędzy sobą, kierować ich na potrzebne namiary na urzędy i instytucje. Adresatami usług centrum, usług bezpłatnych, będą na przykład ci, którzy chcą zrobić w Polsce interes, mają kapitał, ale nie mają sprecyzowanego pomysłu na biznes, a nieraz też i dostatecznej wiedzy o rynku, przepisach prawa, ograniczeniach związanych np. z planami zagospodarowania jakiegoś terenu. - Jeśli sobie tego zażyczy, za pośrednictwem Internetu otrzyma nawet przekaz z kamery, pokazujący interesującą go nieruchomość czy obiekt — mówi Michał Nizioł. Poprzez Internet przekaże podstawowe założenia tego, co go interesuje, i dostanie wstępne propozycje ofert. Jeśli zechce — nawet ze zdjęciami satelitarnymi i współrzędnymi GPS interesującego go obiektu. W miarę konkretyzowania się planów inwestora, będą w jego imieniu realizowane nawet pewne ważne etapy inwestycji, umożliwiające przygotowanie dokumentów aż do pozwolenia na budowę. Program, który będzie kosztować ok. 10 mln zł, prowadzony będzie do końca 2014 roku. (r) Tygodnik Nadwiślański, nr 28 Dodano: 28 lipca 2010 r.
JANÓW LUBELSKO-KOŃSKI (r) Tygodnik Nadwiślański, nr 28 Dodano: 28 lipca 2010 r.
TAKIE KINO TO FART
Małgorzata Ostrowska („Klan"), Paweł Królikowski („Ranczo") i Robert Moskwa (M jak miłość") to goście tegorocznego festiwalu filmowego w Janowie Lubelskim. Widzowie będą mogli spotkać się ze swoimi ulubionymi bohaterami w parku Misztalec. Tam też organizatorzy zapraszają na seanse "Kina na dobrą noc". W przypadku soboty (24 lipca) będzie to chyba dobry świt, bo projekcja filmu „Sherlock Holmes” zacznie się kwadrans po godzinie 1 w nocy. A słońce wstaje w lipcu dość wcześnie. Program siedmiodniowego festiwalu jest tak ułożony, że przed południami filmy oglądają najmłodsi (seanse Kina Jasia i Małgosi są w sali gimnastycznej LO przy Jana Pawła II l). Do wyboru będą mieli 12 tytułów. Później festiwal się przenosi do parku, gdzie od godz. 20 są spotkania z gośćmi, a od godz. 21 seanse. Co wieczór zobaczymy zwykle dwa filmy (wyjątek wspomniana sobota, gdzie przygotowano trzy filmy). Są wśród nich wielkie światowe przeboje: „Avatar" (25.07), .Dystrykt 9" (19.07), „Pozdrowienia z Paryża" (22.07), „Autor widmo” (23.07), „Kac Vegas" (24.07), „Ondine" (21.07) i „Książę Persji: Piaski czasu" (20.07). Polską kinematografię reprezentują „Kołysanka" (23.07), „Wszystko, co kocham” (21.07), „Rewers" (20.07), „Handlarz cudów" (19.07), „Trick" (25.07), „Ciacho" (24.07) oraz „Randka w ciemno" (22.07). Bilety na filmy w Kinie Jasia i Małgosi są po 4 zł, projekcje w parku i spotkania z gośćmi - gratis. Szczegółowy program festiwalu i więcej informacji o zaproszonych gwiazdach można znaleźć na stronie internetowej. KB Dziennik Wschodni, 14 lipca 2010 r.
Dodano: 14 lipca 2010 r.
KASZĄ SŁYNĄCY - To nie jest trochę tak, że Janów funduje sobie obchody „okrągłej" rocznicy 370-lecia miasta tylko dlatego, że na horyzoncie widać już wybory samorządowe? - Nie łączyłbym tych elementów. Uważam, i nie tylko ja, że obchody jubileuszu są częścią strategii budowania i wzbogacania lokalnej tożsamości, stają się okazją porozmawiania o historii, o współczesnej kondycji, ale i o perspektywach naszej małej ojczyzny. Myślę, że co 10 lat warto przypominać w formie obchodów jubileuszowych o tym, skąd i jak przyszliśmy. - Można zrozumieć to w ten sposób, że Janów wszelkie doczesne potrzeby obywateli zaspokaja perfekcyjnie... - Nie narzekamy. Bez fałszywej skromności mogę powiedzieć, że udaje nam się wykorzystywać dla miasta i jego mieszkańców zdecydowaną większość szans, jakie są w naszym zasięgu. Musi się to przekładać na jakość życia. - No, nie wiem, czy mieszkańcy widzą to aż tak wyraziście... - Proszę sobie wyobrazić, że te największe, najkosztowniejsze inwestycje, jak dobiegająca końca modernizacja systemu kanalizacji i oczyszczalni ścieków albo stacji uzdatniania wody, odbywają się z dala od oczu mieszkańców. To może rodzić konstatacje, że „czegoś tam nie widać". Tymczasem jest to skala wydatków na poziomie 25 milionów zł. Przy „normalnym" budżecie miasta, wynoszącym 32 miliony. Oczywiście, bez dotacji inwestycyjnych, bo z nimi w tym roku mamy w budżecie blisko 80 milionów. - Jakim cudem taka sprzyjająca aura wisi nad miastem? - Myślę, że jest to efekt naszej mądrej, dobrej pracy, myślenia wciąż „o jeden krok do przodu", co sprawia, że udaje nam się tworzyć dobry klimat dla janowskich spraw bez względu na to, kto, jaka siła polityczna w kraju jest u steru władzy. - Do której Panu najbliżej? - Jestem wiemy jednej partii, która nazywa się „Janów Lubelski", i pewnym wartościom. Partie się nieustannie zmieniają, a wierność wartościom pozostaje. - Z czym zatem Janów idzie na swój „półokrągły" jubileusz? - W tym roku oddajemy mieszkańcom, ale też gościom naszego miasta, prawie nowy Janów. Uważam, że zrealizowaliśmy większość celów cywilizacyjnych, jakie "sobie wytyczyliśmy. Koniec roku zastanie Janów już w blisko 97 proc. skanalizowany, z fundamentalnie zmodernizowanymi ulicami, piękną pływalnią, odmłodzonym nie do poznania Janowskim Ośrodkiem Kultury, wiejskimi centrami kultury, odmładzanym gmachem Muzeum Regionalnego, rozwijającą się strefą ekonomiczną... - Właśnie... Specjalna strefa inwestycyjna jakoś jeszcze przesadnie nie kwitnie... - Skąd takie opinie? Pozwolenia na działalność z podstrefie TSSE, położonej w obszarze inwestycyjnym Borownica, uzyskały już trzy poważne firmy reprezentujące branże przetwórstwa żywności i paszową. Poza naszą, rodzimą firmą JANEX mają je firma „Piast" z Ostrowa Wielkopolskiego oraz pochodząca z Lublina firma VF-Concept, specjalizująca się w przetwórstwie owoców miękkich. Dodam, że wszystkie trzy firmy mają już pozwolenia na budowę. - Dlaczego więc nie budują swoich zakładów? - Czekają na decyzję końcową Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w sprawie przyznania im dofinansowań. W grę wchodzą bardzo poważne kwoty, więc musimy z wyrozumiałością podejść do tego wyczekiwania na decyzje Agencji. JANEX i „Piast" mają w planach inwestycje po ponad 30 min zł, VF — w pierwszym etapie ponad 12 milionów. Myślę, że najpóźniej w ciągu kilku miesięcy to się wyjaśni. - Rozumiem, że to jest uspokajający komunikat skierowany do tych, którzy pamiętają fanfary, kiedy firmom wręczano pozwolenia na działalność, a teraz z troską rejestrują bezruch na placach budów...? - Inwestycje tak duże wymagają czasu i na przygotowanie dokumentacyjno-techniczne, i na montaż finansowy. Teraz kończy się właśnie ta druga faza. Bliżej więc niż dalej. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku zacznie się ruch na budowach. - Zatem Janów zacznie odcinać kupony od swej „strefy aktywności gospodarczej"? - W pewnym sensie tak. Te trzy firmy nabyły od gminy łącznie 9 ha terenów pod inwestycje, wcześniej sprzedaliśmy 8 ha. Ale wciąż mamy do zaoferowania jeszcze około 16 ha, więc czekamy na kolejnych inwestorów. - Czekacie z założonymi rękami? - No, nie, naturalnie. Trwają bardzo poważne prace przy infrastrukturze technicznej terenów inwestycyjnych. To jest olbrzymi wysiłek, mierzony skalą nakładów na poziomie ok. 14 mln zł. Powstają drogi, kanalizacja, oświetlenie. Po zakończeniu tych robót będziemy mieć dla inwestorów, łącznie z gruntami SKR, około 100 hektarów. To rozwiązuje nam problemy terenów pod inwestycje na dobrych kilka lat. Jestem absolutnie przekonany, że wszystkie te działki zostaną zagospodarowane. - Wystarczy Panu kadencji? Ma ich Pan na tym stanowisku już... - ...trzy. - Będzie start do czwartej? - Jestem otwarty na społeczną ocenę tego, co na rzecz mieszkańców staram się robić... - ...zamieniając Janów w krainę mlekiem i miodem płynącą, choć dotychczas tylko kaszą i lasami słynącą? - Bez przesady z tym miodem i mlekiem. Mamy świadomość tego, co realne, i tego, na co nie mamy wpływu. Zaspokajamy zdecydowaną większość potrzeb obywateli, ale np. nie mamy wpływu na rozwiązywanie problemu bezrobocia, choć robimy wszystko, aby pobudzać życie gospodarcze miasta. - Nie obawia się Pan, że Janów zapadnie się cywilizacyjnie, kiedy opuści go kreatywna, dynamiczna młodzież nie mająca tu szans rozwoju? - Na pewno nie jesteśmy w stanie rozwijać w Janowie szkolnictwa wyższego. Ale rychła budowa ekspresowej S 19 łączącej Janów z Lublinem, Rzeszowem i Stalową Wolą sprawi, że młodzieży będzie bliżej do ośrodków akademickich tych miast. Uważnie obserwujemy proces odpływu młodzieży, ale też i napływu nowych mieszkańców. Na przestrzeni ostatnich kilku lat liczba mieszkańców nie spada, saldo migracji jest dodatnie. I to mimo niedogodności związanych z niedostatkiem pracy. Zresztą — problem wyludniania się miast dotyczy też takich metropolii jak Lublin i Kraków. Nie ma na to recept uniwersalnych. - Jakim widzi Pan w swoich marzeniach swój Janów za lat 10, 15? - Tak pięknym, dostatnim i przyjaznym dla mieszkańców, że nie będzie się chciało z niego wyjeżdżać nawet na jeden dzień. - A czego mogą oczekiwać od swego miasta mieszkańcy, skoro, jak Pan wspomniał, zaspokojone są prawie wszystkie potrzeby, jakie im do głowy przychodzą? - Jesteśmy ograniczeni tylko wielkością miasta, w którym nie mają racji bytu pewne obiekty, takie jak teatr, wyższa uczelnia, filharmonia. Uważam, że mamy na wysokim poziomie podstawową opiekę zdrowotną, podległy powiatowi szpital też gwałtownie przeobraża się i doposaża, nie mamy problemów z bazą oświatową, rozwiązują się problemy z bazą przedszkolną. Kilkadziesiąt dzieci, dla których brakuje miejsc obecnie, powinny trafić do przedszkoli we wrześniu, gdy uruchomimy zespoły szkolno-przedszkolne w Białej, Momotach i Łążku. Doprawdy, nie wiem, co można byłoby jeszcze wymyślić Dziękuję za rozmowę. Jerzy Reszczyński Tygodnik Nadwiślański, nr 26 Dodano: 12 lipca 2010 r. JANÓW ŚWIĘTOWAŁ Dzień zakończyła ceremonia ogłoszenia wyników dorocznego plebiscytu i wręczenia „Antków Roku 2009", koncert formacji Stachursky oraz pokaz sztucznych ogni. Jak co roku, wyróżnienia zostały przyznane w kilku kategoriach. Tytuł „Sponsor Roku 2009" otrzymało Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowe „JANEX" Jan Ciupak, Leszek Ciupak sp. jawna z Janowa Lubelskiego, tytuł „Firma Roku 2009" - Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej „Zdrowie" s.c. Tytuł „Wolontariusz Roku" otrzymały: Stefania Wójcik, nauczycielka Publicznej Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi, Paulina Czarny, uczennica klasy III Publicznego Gimnazjum im. Jana Pawła II w Janowie Lubelskim, oraz Natalia Iwanus, od 2008 r. pełniąca obowiązki lidera Klubu Seniora „Wrzos". Tytuły „Talent Roku 2009" trafiły do rąk Cezarego Osieła (zawodnik Uczniowskiego Klubu Karate, od lat jeden z najlepszych w kraju w swojej kategorii wiekowej), Agnieszki Marty Łukasik (solistka i wokalistka, uczestniczka festiwali folklorystycznych, uczennicy Szkoły Muzycznej i I klasy Publicznego Gimnazjum w Janowie Lubelskim), Bartosza Kiszki (uczeń V kl. Publicznej Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi, w roku 2009/2010 laureat Międzynarodowego Konkursu Kangur Matematyczny, oraz laureat konkursu matematycznego) i Sebastiana Waberskiego (absolwent. LO w Janowie Lubelskim i Szkoły Muzycznej w Stalowej Woli w klasie fortepianu, stypendysta Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci). Tytuł „Promotor Roku 2009" otrzymał Bolesław Jakubiec (m.in. współorganizator zawodów konnych w Janowie Lubelskim, starszy Cechu Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości w Janowie, prezes Powiatowego Związku Hodowców Koni i członek Wojewódzkiego Związku Hodowców Koni). Zaszczytny tytuł „Człowiek Roku 2009" otrzymała Lidia Tryka, członkini Rady Stowarzyszenia Lokalna Grupa Działania „Leśny Krąg". Jerzy Reszczyński Tygodnik Nadwiślański, nr 26 Dodano: 12 lipca 2010 r. „NASZA LIDKA" Jak mówią ci, którzy ją znają, „Lidki jest wszędzie pełno", od Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie, poprzez kolejne edycje Janowskiego Festiwalu Kaszy „Gryczaki" i Jarmarku Hetmańskiego w Zamościu po konkursy „Nasze Kulinarne Dziedzictwo - Smaki Regionów", organizowane co roku w lubelskim skansenie. Jako wolontariuszka akcji charytatywnych m.in. koordynuje akcję „Bank Żywności", którą w 2009 r. prowadziła z powodzeniem wraz z całym Stowarzyszeniem Kobiet Powiatu Janowskiego, którego jest współzałożycielką i szefową. Czy to wystarczy, aby zostać „Człowiekiem Roku"? - Nie wiem, nie robię i nigdy nie robiłam czegokolwiek dla poklasku i wyróżnień — mówi. -Jeśli mnie wyróżniono, to ja to odbieram jako wyróżnienie przede wszystkim dla stowarzyszenia kobiet, które w ubiegłym roku prowadziło wiele akcji, od zbiórki żywności dla najuboższych po loterią na rzecz zakupu tomografu komputerowego dla naszego szpitala i zbiórkę pieniędzy na wsparcie dzieci niepełnosprawnych. Dlaczego takich wybierałyśmy adresatów naszych działań? Jesteśmy kobietami obdarzonymi dużą wrażliwością nieobojętnymi na los osób słabszych, skrzywdzonych przez los. Lidia w Janowie, w Janowskiej kulturze" -jak mówi, pracuje od dwudziestu lat. Ceni sobie nadzwyczajnie codzienny kontakt z ludźmi. Takimi prostymi, zwykłymi, których trzeba umieć wysłuchać, zrozumieć, pomóc niejednokrotnie w bardzo osobistych, delikatnych sprawach. - Ja od tych ludzi czerpię mnóstwo mądrości, takiej,, nieprzekombinowanej ", prostej, rzetelnej. Bardzo wiele mi to daje — mówi. Bo pochodzi, czego się przecież nie wstydzi, ze wsi i bliskie są jej i sprawy wsi, i wiejska mentalność, sposób pojmowania świata. Ale też tu są korzenie jej pasji, związanej z folklorem janowskim. Do dziś nie opuścił jej emocjonalny stosunek do tego regionu, z czego po raz pierwszy zdała sobie sprawę przed trzydziestu laty, gdy pisała pracę na temat walorów Janowa i okolic. „Pani to chyba musi niesamowicie kochać ten Janów" — powiedział do niej promotor po lekturze tej pracy. - Chyba tak. Na pewno tak — poprawia się Lidia. -Jestem dumna, że tu żyję, i cieszę się, że tak jest... Na Janowskie podwórko" powróciła śladami dziadków, którzy kiedyś stąd wyemigrowali. I czuje się tu jak u siebie. Przez tych dwadzieścia lat zgromadziła już bogate archiwum dokumentów i fotografii dotyczących dziejów rodu, a to jeszcze mocniej zakorzeniło ją w tej ziemi. — Wiedza o przeszłości rodu zobowiązuje — uśmiecha się. — Nie mogę i nie chcę przynieść wstydu moim przodkom. To jest takie zobowiązanie, jakie sama przed sobą zaciągam... Czy społecznikiem trzeba się urodzić, czy można się nauczyć nim być? — Bo ja wiem? — zastanawia się. — Jednak to chyba wynosi się z domu, w którym się wychowało, ale też może faktycznie jest to i po części kwestia genów, jakiegoś „skrzywienia" charakteru. Ja uwielbiam pracę z ludźmi. Nawet jak mi przychodzi być na urlopie trwającym tydzień lub dłużej', zaczynam czuć, że czegoś mi brakuje. Myślę, że brakuje mi ludzi, moich dziewczyn, towarzystwa prostych ludzi i ich spraw... Czy można dziwić się więc, że w Janowie najczęściej mówi się o niej „nasza Lidka"? Jerzy Reszczyński Tygodnik Nadwiślański, nr 26 Dodano: 12 lipca 2010 r. JOK W POŚLIZGU Prace miały zakończyć się w czerwcu, ale już wiadomo, że wykonawca, za zgodą inwestora, czyli władz miasta, przesunie termin ich zakończenia najprawdopodobniej o miesiąc. — Jest to związane głównie z panującą w maju pogodą — mówi Łukasz Drewniak, dyrektor JOK. -Przez znaczną część tego miesiąca było tak chłodno i występowała taka wilgotność powietrza, że nie schły powierzchnie tynkowane i malowane, choć próbowano dosuszać pomieszczenia dmuchawami. Postanowiliśmy, że nie będziemy za wszelką cenę dążyć do wymuszenia na firmie prowadzącej roboty zawartego w kontrakcie terminu. Bardziej zależy nam na wysokiej jakości prac niż na terminie, a pośpiech i dokonywanie technologicznych eksperymentów mogłoby odbić się na jakości. Jerzy Reszczyński Tygodnik Nadwiślański, nr 26 Dodano: 12 lipca 2010 r. NAUKOWO I... SENSACYJNIE Z serią interesujących referatów wystąpili m.in. ks. prof. dr hab. Marian Rusecki, harcmistrz Zbigniew Siedlaczek, regionalista Antoni Kulpa, dziennikarz i regionalista Zenon Baranowski. Wysłuchano m.in. pasjonujących wykładów o wielowiekowych dziejach najznakomitszych janowskich rodów, o tym, jak na losach miasta odcisnęło się powstanie listopadowe, i co w latach 1867-1915 porabiali w Janowie Rosjanie. Jedną z najbardziej sensacyjnych informacji przekazał słuchaczom prof. dr hab. Janusz Łosowski z Zakładu Archiwistyki UMCS, notabene -janowianin z urodzenia. Podczas badań nielicznych zachowanych dokumentów kancelarii Janowa z XVIII stulecia (zachowała się tylko jedna księga kancelaryjna, podczas gdy np. w pobliskich Modliborzycach aż 28, w Kraśniku - 39!) odkrył, iż do dziś pokutuje błąd dotyczący dokładnej daty nadania przywileju lokacyjnego miasta. Najprawdopodobniej podczas przepisywania dokumentów kancelaryjny pisarz popełnił „czeski błąd" w dacie, zamiast 21 lipca 1640 roku — którą profesor uznaje za prawdziwą— wpisał 12 lipca. I ta ostatnia data przyjmowana jest jako początek dziejów Janowa jako miasta. Dzięki sesji ten, i nie tylko ten, detal bogatej historii Janowa Lubelskiego został niejako napisany na nowo. Podczas sesji przedstawiciele władz samorządowych miasta wręczyli okolicznościowe listy gratulacyjne licznej grupie obywateli miasta, którzy na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat kierowali pracą licznych instytucji publicznych. Gest ten został przyjęty z uznaniem jako sygnał, że obecna władza nie dzieli zasług dla miasta podług jakichś dziwnych kryteriów oraz cezur czasowych podbarwionych polityką. Kolejne jubileuszowe imprezy będą się toczyć w mieście praktycznie do końca roku. Jerzy Reszczyński Tygodnik Nadwiślański, nr 26 Dodano: 12 lipca 2010 r.
|
|
|
Urząd Miejski, ul. Jana Zamoyskiego 59, 23-300 Janów Lubelski, tel: +48 15 87-24-330, fax: +48 15 87-24-670. e-mail: sekretariat@janowlubelski.pl |
||
|
Strona została zoptymalizowana w przeglądarkach: Internet Explorer, Mozilla Firefox oraz Opera, wymagana rozdzielczość obrazu min. 1024 x 768 |
||
|
©
COPYRIGHT 2006- 2010 URZĄD MIEJSKI JANÓW LUBELSKI
|
||